Po co mi ten film?
Film - tak, ale po co?
Fajnie mieć film o własnej firmie. Bardzo fajnie, ale czy naprawdę warto? Po co firmie film o niej samej i jej usługach? Przecież są foldery pełne zdjęć i szczegółowych opisów, są ulotki, prospekty, jest też strona internetowa. Wszystko jest. A skoro jest wszystko, to po co jeszcze film? Zastanówmy się nad tym razem i odpowiedzmy sobie przede wszystkim na pytanie ile sami czytamy, a ile oglądamy. Teraz każdy oczywiście powie, że dużo czyta i że dużo ogląda. Powie tak, bo inaczej nie wypada.
To może inaczej. Nie pytajmy się więc siebie. Zapytajmy ludzi, których nie znamy, zaufajmy statystyce. Z tejże wynika – cytujemy za Biblioteką Narodową, która przeprowadziła stosowne badania – że w ciągu dwóch ostatnich lat liczba osób sięgających po jakąkolwiek książkę spadła o 2 000 000, a tylko co szósty Polak przeczytał w ubiegłym roku więcej niż sześć pozycji. Statystyki obejmują zarówno poradniki, książki kucharskie, podręczniki jak i literaturę piękną. Z drugiej strony jakoś nie widzimy, aby drastycznie spadała frekwencja w kinach, choć ceny biletów są dość słone. Nie widzimy też, aby drastycznie, na łeb na szyję spadała oglądalność wszelkiej maści telewizji, także tej płatnej. Przeciwnie! I kino i telewizja, to rynki rozwijające się i bardzo prężne. Ktoś wreszcie powie – no tak, kultura obrazkowa. No przecież. Wróćmy zatem do pytania zawartego w drugim zdaniu tego tekstu – czy warto mieć film o własnej firmie? No jak myślicie? Warto?